ZTM się chwali

dnia

/wpis z 11.03.2010

Natrafiłam wczoraj na informację prasową, która poważnie wstrząsnęła moim światem. W notatce tej, ZTM wyraża swoje zadowolenie z faktu, że pasażerowie „kupili” Pana Bilecika. Pan Bilecik jest generalnie taką upośledzoną i oldskulową wersją majkrosoftofisowego Pana Spinacza, tupie sobie nóżką, wyświetla menu i ma opcję „Wyłącz mnie na zawsze” (nie ufajcie Panu Bilecikowi, Pan Bilecik, po kliknięciu w tę opcję i tak wraca, bo Was kocha). Ale to nie wszystko! Pana Bilecika możecie sobie ściągnąć na pulpit (!) i cieszyć się jego rozradowaną mordką niezależnie od tego, czy właśnie jesteście na stronie ZTM, czy nie. I wiecie co? Ten cud techniki, emanacja współczesnej myśli designerskiej, następca klasyków polskiej szkoły plakatu i wirtualna inteligencja, o jakiej się Lemowi nie śniło „wzbudził zainteresowanie nie tylko użytkowników systemu operacyjnego Windows. Swoją wersję chcieliby mieć także użytkownicy innych systemów, takich jak np. MAC OSX, czy Linuks.” ZTM uspokaja – „Będziemy nad tym pracować.”

Po takim sukcesie ZTM nie powinno jednak spoczywać na laurach. Użytkownicy wszystkich systemów operacyjnych czekają teraz na Pana Kanarka (thx to Łukasz), Pana Motorka, Pana Lumpkasiedzącegoztyłuiwoniącegodoczasuażdojedziedocentralnego i Panią Starszązsiatamiktórachceusiąśćwłaśnietuimaszzamknąćokno.

ZTM i Pan Bilecik

Koniecznie zobaczcie Pana Bilecika.

Dodaj komentarz