/wpis z 30.09.2014
Na portalu natemat.pl pojawił się piekny, sielankowy wręcz artykuł o tym, jak Provident wspiera niedołężnych finansowo. Jak Pani Grażynka staje się częścią życia kredytobiorców, przechodzi z nimi ciążę, a psy już nawet na nią nie szczekają. Pani Grażynka, przyjmijmy, że jest stereotypem doradcy Providenta, naprawdę dba o swoich klientów, poznaje ich (w końcu jest rozliczana z ich spłat). Tak się akurat składa, że znam jedną, byłą Klientkę Providenta (nie, to nie jestem ja) i uruchomiłam gorącą linię, żeby dopytać jak naprawdę wygląda proces pożyczki i jej spłaty w Providencie. Zacznijmy może od:
Słodkie raty
– Nasze doradczynie są rozliczane przede wszystkim z tego, jak ich klienci spłacają pożyczki. Właśnie dlatego to one po spotkaniu z klientem ostatecznie decydują o tym, jak dużą kwotę mogą pożyczyć – mówi Roman Jamiołkowski. – Pożyczki u nas są szybkie i łatwo dostępne. Ale nie aż tak łatwo, jak w przypadku tzw. kredytów chwilówek – dodaje. Firma przyznaje pieniądze w 24 godziny, ale żeby podpisać umowę doradczyni firmy musi koniecznie osobiście spotkać się z klientem. Poznać go, dopiero wtedy może podjąć decyzję czy gotówkę można pożyczyć.
Klientka Providenta: Tak, faktycznie tak było. Pani z Providenta przyjechała do mnie do domu.
Ja: I jak wyglądała ta wizyta?
KP: Właściwie nijak. Pani zobaczyła, że mieszkam i miałam wrażenie, że to Jej wystarczyło.
J: A ile trwała wizyta?
KP: Pół godziny.
J: I przez te pół godziny nic się nie działo? Skąd to wrażenie, że wystarczyło zobaczenie, że Pani „mieszka”?
KP: Pani wypełniała druczki.
J: A rozmowa, weryfikacja?
KP: Rozmowa była okolicznościowa, zupełnie o niczym. Nie pokazywałam żadnych zaświadczeń o zatrudnieniu, dochodach, jeśli o to chodzi.
Oczywiście nie wykluczam, że weryfikacja była naoczna i szacująca majątek, to też jest sposób i nie mówię, że zły. Co do poznawania Klienta mam pewne wątpliwości.
Dalej mamy:
Czy lubię te spotkania? Z Panią Grażynką? Bardzo! To sympatyczna i miła osoba. Zdecydowanie osładza mi płacenie raty – śmieje się pani domu. – To dobry układ, a pani Grażyna jest elastyczna. Czasem, jak jest sytuacja, że w dzień spłaty raty mam gości to Grażynka bez problemu przyjeżdża w innym terminie – dodaje.
J: Czy rzeczywiście te spotkania były miłe?
KP: Tak, Pani była bardzo miła, rozmawiała, nie mogłam narzekać. Do czasu.
J: Do czasu?
KP: Zdarzyło mi się, że nie miałam pełnej raty.
J: I co wtedy?
KP: Za pierwszym razem (przypominam, że mówimy o cotygodniowej spłacie) zrobiła się mniej miła, za drugim jeszcze mniej, a za trzecim przyszła z kierownikiem.
J: I?
KP: No kierownik zdecydowanie nie był miły i się nie uśmiechał.
J: Jaka była rola kierownika?
KP: Powiedział mi, że jeśli nie będę miała pieniędzy, to inaczej się tą sprawą zajmiemy.
J: Co to znaczy inaczej? Czy wytłumaczono Pani co się może dalej dziać?
KP: Nie, ale było dla mnie jasne, że to groźba. To się po prostu czuło.
J: I co Pani z tym zrobiła?
KP: No nic, pożyczyłam pieniądze od dzieci, żeby się inaczej tą sprawą nie zajęli.
Artykuł kończy się optymistycznie:
Może dobrego transportu z okolicznych wsi do miasta nie ma, a przedszkolny autobus wciąż jest pieśnią przyszłości, ale na rynku niebawem ma stanąć jedna z najpiękniejszych fontann w Europie. Taka podświetlana i grająca. Na jej uroczystym uruchomieniu pewnie spotkają się rodziny pani Joanny, Agnieszki i Ireny. To będzie atrakcja dla dzieciaków. Chociaż bez tej fontanny pewnie dałoby się żyć. Bez pani Grażynki raczej nie.
J: Czy może Pani żyć bez Providenta?
KP: Już nigdy więcej od nich nie pożyczyłam. Ten kierownik mnie naprawdę wystraszył.
Moje, optymistyczne, zakończenie? Nie wierzcie we wszystko, co czytacie, bo artykuł jest tak piękną laurką, że brak oznaczenia sponsorowania powinien Was naprawdę zastanowić. A jeśli chcecie pożyczać pieniądze, zaczerpnijcie opinii znajomych (nie będę tu wchodziła w mentorstwo i mówiła, że jak Was na coś nie stać, to pożyczka sprawy nie rozwiązuje, bo wiem, że czasem los jest wredny). Jeśli nie życzą Wam źle, możecie zaoszczędzić sobie nerwów.
P.S. Propozycje kolejnych tekstów dla Na Temat:
– Mój dzień w najnowszym Mustangu pracownicy Biedronki
– Jak schudłam pijąc Coca-Colę i jedząc Knoppersy. Da się!
– ZUS uratował mi życie
– Miesiąc w wagonie PKP. Nieoczekiwanie optymistyczny finał eksperymentu.
– Autostrada? Chciałbym płacić więcej!