/wpis z 11.05.2005
Taki newsletter to naprawdę fantastyczna rzecz. Tyle ciekawostek można dostawać wprost do skrzynki. Dzisiaj znalazłam stronkę z darmowymi oczywiście newsletterami. Było ich chyba ze sto, eee, gdzie tam, bez kozery powiem pińcet :). Doszłam do wniosku, że jeszcze bardzo mało wiem. Na przykład, co tydzień mogę dostawać porady, jak zachowywać się na randce żeby nie wystraszyć na śmierć potencjalnej ofiary. Po pierwsze, muszę koniecznie upewnić się, czy przez przypadek oprócz ust nie zabarwiłam sobie zębów. Wodo-, jedzenio- i napojo-odporną szminką! To by był przecież koszmar, zetrzeć to można tylko rozpuszczalnikiem, razem zresztą ze szkliwem…Oczywiście muszę zadbać o ładny zapach z ust, ale to przecież załatwi mi walentynkowa szczoteczka do zębów, reklamowana już jakiś czas temu. Tylko na jak długo? Po zjedzeniu sałatki (trzeba dbać przecież o linię, bo jak randka daj Boże się uda, to za kilka miesięcy facet sam zwieje jak z plaży będzie musiało Cię zabierać Greenpeace) i wypiciu wina/Martini/piwa/nigdy w życiu Tequilli, trzeba się odświeżyć przecież.
I tu kolejna pułapka. Żucie gumy jest nieestetyczne i może skojarzyć się ze zwierzem co chodzi po łące i robi talerze. Tik-taki już lepsze, ale jak się zdarzy, że facet jest dowcipny i powie niespodziewanie dobry żart, można się czymś takim zadławić, a ten widok już na pewno skazuje nas na porażkę. Odświeżacz do ust jest wyjściem, ale jak to zrobić niepostrzeżenie? Wyjścia są dwa: albo można zaryzykować podejrzenie, że ma się chory pęcherz i wychodzić co pół godziny do toalety, albo można sprawiać wrażenie ofiary i co chwilę upuszczać coś na podłoge, gdzie w zaciszu stolika można już spryskiwać sobie jamę ustną miętowym specyfikem. Drugie wyjście jest lepsze, bo mężczyźni mają podobno instynkt opiekuńczy, a wiadomo, że takiej fajtłapy to samej na miasto wypuścić nie można, więc oprócz pięknego zapachu z buzi serwujemy facetowi wizję bohatera ratującego nas od spadających dachówek, rozpędzonych samochodów, innych (oczywiście okropnych i złych) facetów oraz nadmiaru widelców na stoliku.
Śmiać oczywiście się trzeba, to dowartościowuje partnera, nawet jeśli nie powinno, byle nie za głośno. Za cicho zresztą też nie, bo wyjdzie na udawane. Nie wolno za dużo opowiadać o sobie, ale też trzeba o sobie coś opowiedzieć. Tu jedyna uwaga, nie wolno opowiadać o: byłych facetach, przyszłych facetach, obecnych facetach, innych facetach, facetach z telewizji, facetach z radia, facetach przy sąsiednich stolikach, facetach, którzy są kelnerami i o ojcu. To też facet, jakby nie patrzeć.Nie wolno ubierać się wyzywająco, ale trzeba ubrać się seksownie. Nogi ważne są tylko w przypadku wejścia, wyjścia i wychodzenia do toalety. Ważny jest dekolt, bo jego widać znad stolika. Nie za głęboki, bo facet nie ma się nam dławic i trafić do szpitala, ani za płytki, bo będzie się oglądał za kelnerkami, sprzątaczkami, kobietami przy innych stolikach, kobietami w telewizji, kobietami w radiu i Twoją matką.TYLKO tyle.
A jak mimo to nie wyjdzie, to jest świetny newsletter – jak zaplanować sobie piękną ceremonię pogrzebową i pogrzeb. I tu mówię serio…