/wpis z 01.02.2010
Pomijając kwestię dyskusji a propos zapinania pasów, która podnosi się praktycznie za każdym razem, kiedy pojawia się ten temat i następuje nierozwiązywalne starcie pomiędzy obozem zwolenników i przeciwników zapinania, chciałam pokazać Wam angielską reklamę tych, co są za. Bez krwi, bez porozrzucanych, bezwładnych, ciał, bez wodospadów rozpryskującego się szkła i bez kradnących kolory świateł radiowozu.
I wiecie co? Mnie rusza. Naprawdę mi się podoba (a rzadko mogę to powiedzieć z takim przekonaniem).