Po zbyt długiej przerwie

/wpis z 03.08.2010

należy się jakaś zgrabna paczka z zaległościami. Będzie więc kilka rzeczy, które mnie przez ten czas ruszyły, a na które – głównie w związku z nową pracą – nie znalazłam jakoś czasu, chociaż na fanpage Zjadamy się pojawiły (kto polubił, nie czuł się więc aż tak mocno opuszczony).

Na początek w bardzo wieczorowym nastroju – Beate Uhse. Jeśli tak jak mi, wszystko się Wam kojarzy, docenicie:

Bardzo estetyczne i urzekające – tzw. wzrusz.

Self promo dobre jak rzadko:

Z cyklu lubię takie akcje, Samsung Shakedown:

Naprawdę dobra rzecz – Miasto Ruin:

 

Dodaj komentarz