/wpis z 16.12.2009
i zdejmuje z anteny reklamy Hoop Coli twierdząc, że wykorzystanie piśni sakralnej (sic!) w reklamie może obrażać uczucia religijne odbiorców. Kudosy dla każdego, kto przyśpiewkę „Hej w dzień narodzenia” znajdzie w jakimkolwiek zbiorze pieśni sakralnych.
Reklamy wyglądały tak:
Jak można przeczytać na portalu Wirtualne Media:
KRRiT twierdzi, że w reklamie wykorzystano melodię kolędy „Hej kolęda, kolęda”. „Zgodnie z tradycją polskiej kultury pieśni religijne mają istotne znaczenie i wymiar dla kształtowania zwyczajów rodzinnych i więzi społecznych” – uzasadnił w przesłanym do stacji telewizyjnych piśmie swoją decyzję Witold Kołodziejski, przewodniczący KRRiT.
Pan głównodowodzący, Witold Kołodziejski, wypowiedział się zresztą przed chwilą w TVN24, cytuję:
To tandetna reklama tandetnego produktu.
Wydaje się więc, że w/w nie tylko nie posiada elementarnej wiedzy nt. pieśni sakralnych (i nie wie kogo spytać?), ale również daje do zrozumienia, że reklama mu się – delikatnie mówiąc – nie podoba. Aż chce się spytać, czy decyzja nie jest osobistą walką o dostosowanie polskiej reklamy do wysokich standardów Pana przewodniczącego. W tym samym zresztą materiale wypowiadał się ksiądz mówiąc, że to żadna kolęda i reklama nie niesie ze sobą żadnego przesłania sakralnego. Opinię tę potwierdza zresztą Lucjan Kaszycki, profesor szt.muz.:
(…)można jedynie ubolewać, że typowo ludowy, polski oberek został zaliczony do pieśni nabożnej i miałby stać się nowym gatunkiem „przyśpiewki sakralnej”. Powinno się zakazać śpiewania następnych, frywolnych zwrotek tej pastorałki. Toż w Kantyczkach mojego stryja, Jana Kaszyckiego (największy zbiór 506 kolęd, pastorałek i kantyczek) w roku 1910 (!) w „Słowie od wydawcy” mamy już w pierwszym akapicie wyjaśnienie czym są kantyczki, pastorałki, kolędy, zaliczane do folkloru. Nie są to pieśni kościelne.
Jeśli sto lat temu potrafiono mieć jasełkowy (a więc zabawowy) stosunek do smutnej rzeczywistości i wykazywano się poczuciem humoru, to wobec indoktrynacji, jaka wynika z treści pisma (chodzi o pismo KRRiT), należałoby sądzić, że niedługo możemy doczekać się zakazu wykonywania Scherza H-moll Fryderyka Chopina we wszystkich filharmoniach i w Radiu i Telewizji, z racji w pełni zacytowanej w utworze kolędy „Lulajże Jezuniu”.
W Wikipedii o kolędach możemy przeczytać:
Kolęda – (…) pieśń, początkowo wywodząca się z tradycji ludowej, potem komponowana również przez wielu wybitnych kompozytorów. Odmiana kolędy o wątkach zaczerpniętych z życia codziennego nazywana jest pastorałką, która w odróżnieniu od kolędy nie jest wykorzystywana w nabożeństwach religijnych ze względu na swój świecki charakter. (…) Kolęda w swym pierwszym znaczeniu była zatem pieśnią powitalną i pochwalną na cześć gospodarzy, przekazywała życzenia szczęścia i pomyślności.
Nie powinniśmy dopatrywać się wszędzie świętokradztwa, zwłaszcza w muzyce, która jest przecież abstrakcją, a która może spowodować uśmiech i chwilę radości.
Z tego co wiem, sama KRRiT nie ma żadnej procedury odwoławczej, jedyne co można to odwołać się do sądu, ale biorąc to pod uwagę, można co najwyżej liczyć na emisję reklamy przed świętami 2011 r. A przynajmniej w pierwotnej wersji, bo w tej chwili spot wygląda tak:
Reklamy obejrzeć można również na stronie Hoop Coli, odpowiadając jednocześnie na pytanie – czy faktycznie oburzają Cię te reklamy?