Yes we can wirtualnie

/wpis z 20.02.2008

Ci którzy chociaż odrobinę orientują się w kampanii prezydenckiej toczącej się w USA, widzieli pewnie teledysk inspirowany przemówieniem Baracka Obamy w New Hampshire:

A ponieważ Amerykanie mają o wiele mocniej rozwinięte poczucie obywatelskiego obowiązku niż my, a jednocześnie dążą do tego, by być częścią czegoś większego – chętnie angażują się w różnego rodzaju akcje ich jednoczące. A co w dzisiejszych czasach może być lepszą manifestacją jedności i co daje możliwość pokazania światu, że się tą częścią czegoś większego jest, jeśli nie „społecznościowa” strona internetowa? I nie mówię tu o portalu nasza-kampania.com.

Strona Hope.Act.Change. powstała w tydzień – od pomysłu, poprzez grafikę, programowanie i umieszczenie na serwerze, ale jeśli chodzi o „Yes we can” to wszystko dzieje się błyskawicznie – piosenka została nagrana w jeden dzień (a warto zwrócić uwagę jak wiele artystów ma w niej swój udział), teledysk został „wymyślony”, nakręcony i wyprodukowany w 3 dni. A po umieszczeniu w sieci w ciągu tygodnia odnotował 30 milionów odwiedzin…

Witryna Hope.Act.Change. ma być miejscem, w którym ludzie mogą uczestniczyć tak, żeby stać się częścią czegoś większego. Do strony można dodać zdjęcia, video czy swoją wypowiedź i stać się częścią zbiorowego video. Warto wspomnieć, że witryna jest pierwszą z serii wizualizacji, w których ludzie wnoszą własny wkład po to, by dokonać jakiejś zmiany – w tym przypadku, w kierunku amerykańskiej polityki.

Dodaj komentarz