/wpis z 02.12.2006
Irena jest naćpana…
Z niewiadomych powodów (nerwy?) dopadł mnie jakiś cholerny przykurcz mięśni karku, co zaowocowało wielodniowymi boleściami. W końcu, po wielu próbach w stylu Polaku lecz się sam, dotarłam do lekarza, który na dzień dobry zaaplikował mi zastrzyk w miejsce wstydliwe, zapisał Ketonal (odpłynięcie i poznanie tajemnic wszechświata gwarantowane) i jakieś leki na rozluźnienie mięśni po czym zdziwił się, że tak długo wytrzymałam. Dzięki tym zabiegom mogę sobie w miarę normalnie usiąść przed komputerem i wyskrobać notkę. A notka bardzo a propos – leki przeciwbólowe (plus jeden niezwiązany). Nie ukrywam, że wcale nie jest łatwo znaleźć ciekawe reklamy leków, ale można czasem wyłowić jakąś perełkę.
Możemy zacząć od Panadolu:

Albo Aspiryny:


Pozostając przy producencie – Bayer dla dzieci, je też może boleć głowa i to z jak dobrze znanych nam powodów.




A na koniec – coś na odświeżenie odechu, jeśli już uznamy, że po poprzednich lekach lekko zajeżdżamy apteką – Sargam:
