/wpis z 06.04.2006
Mamy swoją pielęgniarkę i swojego hydraulika, a Australia ma… całe mnóstwo wszystkiego :). Takie wrażenie mam oglądając kampanię promującą Australię – „So where the bloody hell are you?”. Po pierwsze jest świetna. Nie zmieniłabym w niej nic – świetnie dobrane zdjęcia i teksty do nich, pokazane same korzyści. Po drugie jest dowcipnie prosta, ludzka rzec można. No i po trzecie – zabronili jej emisji w Wielkiej Brytanii. Bo zawiera przekleństwo. Hmmm, parafrazując można by rzec – nigdy nie wiesz kiedy się spodziewać angielskiej inkwizycji.